Wednesday, March 29, 2017

NTIF Reminiscences

We came across them at the last North Texas Irish Festival grounds.

Kids' favorites - cuties




Beauties




Wednesday, January 18, 2017

Winter Time

We have had one snowy day this year. There was not much snow and it did not last long (luckily one day only) but the dogs had an opportunity to have some fun in it. On the other hand, I am not sure whether they really enjoyed the cold weather.



The dogs are so lovely!


Wednesday, October 12, 2016

Kimchi

Dzisiaj przedstawiamy kotka, który mieszka z Anią w Wietnamie.


Kimchi ma obecnie 7 miesięcy. Ania znalazła tego ślicznego kotka podczas jednej z wizyt domowych, które odbywa w ramach swojej pracy (Ania jest weterynarzem). Kotek miał wtedy około 3-4 tygodni i został podrzucony do domu, który odwiedziła Ania. Kimchi był wówczas niemowlakiem — nie umiał jeść samodzielnie ani chodzić. Szybka decyzja i Ania zabrała kotka. Przyjechał z nią na skuterze do jej domu i od tego czasu Ania jest jego mamą.


Imię kotka pochodzi od ulubionej kapustki Ani.

Kimchi uwielbia kokosy oraz wpełzać pod kołdrę nad ranem i podszczypywać Anię - zgadnij w co : -). Kocio jest bardzo towarzyski, wrzeszczy, jeśli jego mama nie zwraca na niego uwagi.


Zdjęciami i informacjami zamieszczonymi w poście podzieliła się z nami Ania, blogerka należąca do Klubu Polki na Obczyźnie.

Zapraszamy do odwiedzenia stron Ani:


This sweet pet lives with Ania in Vietnam.

  • Pet: cat
  • Name: Kimchi
Where did the name come from? Kimchi is Ania's favorite kind of cabbage.
  • Age: 7 months
  • Kimchi's story:
Ania found the kitten when she was doing a house call visit (Ania is a vet). Somebody had left the cat there. The cat was about 3 or 4 weeks then - it could neither eat nor walk on its own. Kimchi was lucky - Ania put the kitten on her motor scooter and they travelled to her home together. And she has been Kimchi's mum since then.



What Kimchi likes: he loves coconuts.He also enjoys crawling under the bedspread when Ania is asleep in the morning - and pinching her with his little toothless mouth.

Kimchi is a very sociable pet, he gets angry and screams a lot when Ania pays no attention to himself.


  • Who is Ania: 
Ania is a blogger and member of The Polish Lady Abroad Club.
  • Visit Ania's pages:
Blog Czekolada z Farszem
Facebook Fanpage
Instagram: @tatimittari

Credits: photos and information shared by Ania





Friday, June 24, 2016

Scary Zombie Frog

An unexpected visitor...
picture by Shrader

Wednesday, June 8, 2016

Baby Buffalo



...and his companion

Pictures by Shrader

Friday, March 11, 2016

Catherine Awaits Spring

Not only people long for the spring and warmer temperatures. Here is the message* sent by Janet, a dear friend of Illinois. As you can see, it seems Catherine, the cat, cannot wait till it gets warm for good..

'One of the things that lets us know that spring has actually arrived (besides a 70° day with open windows) is the daffodils showing up.  No, these are not yet from the yard, but from the store, but still… Catherine also had a busy day running from open window to open window and is quite ready to go to bed, once she has her picture taken.  :-)
Janet'
Lovely Catherine: '(...) after dinner; her favorite thing to do as soon as the place mat is cleared is to sit on it :-)'

Catherine has been on our blog already. She is quite a peculiar cat - check out here:
Wishing you all a beautiful Spring!
May it fill your hearts with lots of sunshine and
may the enchantment of nature coming back to life again, make your days beautiful too.

* I am sharing it all with Janet's permission
 

Monday, February 22, 2016

Kaytek Is Gone / Nie ma Kajtka

Not long ago after his sister died, Kaytek started hiding himself in a wardrobe. At first we thought he was grieving, missing Pusia. Since he was not eating much, mum took him to the vet's. Some test had been done and it appeared, six of Kaytek's teeth needed to be extracted. And so it happened. The cat had problems with eating and chewing, but was recovering steadily. Soon he became playful and joyful again.

About ten months later poor Kaytek was spending most of the time in the wardrobe again, he did not want to eat, did not drink much either. It seemed he had difficulties with swallowing too.
Mum took him to the vet's again. And then again and again. Blood tests, drips to make him stronger (he was dehydrated), painkillers, antibiotics, some medicine to treat his mouth - his gums were all in wounds, eye drops (he had bloody tears). Everything to help him and ease his suffering. It did not last long (for a week?), but all the efforts seemed not to bring any positive effects. Kaytek was fading away and we thought, sadly, it was time to end his agony. Well, before she managed to take the cat to the pets clinic again, he died.

I thought I would be able to hug Pusia and Kaytek when I would visit Poland, but I will not. Pusia is gone and there is no Kaytek any more either.

Little Kaytek - when he came to our home
Kaytek - a few years ago..

Niedługo po śmierci Pusi, Kajtek zaczął chować się w szafie. Myśleliśmy, że mu smutno i brakuje mu siostry. Jednak ze względu na to, że kot przestał jeść, mam wzięła go do weterynarza. Po badaniach stwierdzono, że sześć zębów jest zepsutych i wymagają usunięcia. I tak się stało.

Po zabiegu kot był w marnym stanie, ale stopniowo dochodził do siebie. Wkrótce znów chętnie bawił się i jadł. Wszystko to było z dziesięć miesięcy temu. Ostatnio kot znów chował się ciemnych miejscach, nie jadł i prawie nie pił. Oczywiście mama zaniosła go do weterynarza, by sprawdzić, co się dzieje. Badania krwi, kroplówki na wzmocnienie, antybiotyki, maść do smarowania dziąseł. Wnętrze jamy ustnej Kajtusia wyglądało jak jedna duża rana. Jak smarować dziąsła kota - on po prostu nie dawał sobie tego robić. Był cały obolały. W jego łzach pojawiła się krew. Dostał więc też krople do oczu - mama  starała się zakraplać, co też było trudne. Kolejna wizyta w klinice zwierząt i kolejna. Znów kroplówki, środki przeciwbólowe i antybiotyk. Wszystko to trwało tylko kilka dni. Niestety terapia nie przynosiła poprawy i doszliśmy do smutnego wniosku, że trzeba będzie zakończyć cierpienia kota. Następnego dnia mama, która opiekowała się Kajtkiem, miała iść z nim na ostatnią wizytę do kociej kliniki. W  nocy, z piatku na sobotę,  Kajtuś zmarł.

Miałam nadzieję uściskać nasze koty, kiedy przyjadę do kraju, ale już nie uściskam. Pusi już nie ma i Kajtka nie ma.